Na skrzynkę napaliliśmy laserowo napis, który jest trwały na lata: "NIEZBĘDNIK EMERYTA" Pod spodem umieściliśmy imię emeryta wraz z zabawnym tekstem: "JÓZEK. ŻYCIE zaczyna się na EMERYTURZE!" Po prawej stronie zaś wygrawerowaliśmy leżak, symbolizujący odpoczynek, którego zazna emeryt na zasłużonej emeryturze. Prezent z Zobacz Topper Prawdziwe życie zaczyna na emeryturze LP191 w najniższych cenach na Allegro.pl. Najwięcej ofert w jednym miejscu. Radość zakupów i 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji. Topper emerytura życie zaczyna się na emeryturze. 17, 00 zł. 25,99 zł z dostawą. Produkt: CZARNY TOPPER NA TORT DOWOLNY NAPIS URODZINY. dostawa za 8 dni. 5 osób kupiło. dodaj do koszyka. Firma. Nie wiesz co dać świeżo upieczonej emerytce zamiast kwiatów?Filiżanka z nadrukiem to idealNy prezent.Picie kawy lub herbaty w takiej filiżance od teraz sprawi jeszcze większą przyjemność obdarowanej osobie :)NADRUKNadruk wykonany jest techniką sublimacji, jest niewyczuwalny w dotyku, nie zmywa się.- wykonujemy go z obu stron filiżanki.- do zestawu dołączamy spodeczek- całość W styczniowy wieczór przenieśliśmy się do Brazylii i Argentyny. Na tę egzotyczną wycieczkę zabrała nas pasjonatka podróży p. Marianna Fankidejska, która była gościem Filii nr 6. Przyznała, że już jako dziecko wodziła palcem po mapie marząc o dalekich podróżach, z Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. W obecnych czasach panuje kult młodości- większość trendów, nowych modeli życia zadedykowana jest dla osób młodych. O tym, że jesień życia także może być piękna, a od osób starszych można się wiele nauczyć, mówioni dziś podczas obchodów Dni Seniora. Uroczystość odbyła się w sali Ochotniczej Straży Pożarnej w Turku o godz. Zromadzonych powitała Prezes Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Turku, Halina Zasiadczyk. Pojawili się Burmistrz Miasta Turku Zdzisław Czapla, Starosta Powiatu Tureckiego Zbigniew Bartosik, Bożena Cesarz, dyrektor Miejskiego Domu Kultury czy radni z SLD: Marian Marczewski i Jan Pakuła. Przybyło także ok. 200 seniorów, dla których przygotowano poczęstunek oraz część artystryczną. Podczas imprezy odznaczono Bożenę Cesarz oraz Jana Mierzwę za zasługi dla Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, a także Elżbietę Kawecką i Wiesława Szewczyka za zasługi dla Miasta Turku. Odznaczenia wręczył burmistrz. Nie zabrakło życzeń zdrowia, szczęścia oraz cieszenia się z życia mimo wieku. Nie zabrakło też gorzkich refleksji: Marian Marczewski mówił o waloryzacji emerytur, o walce o pracę, jaką toczą osoby młode, zaraz po studiach, z osobami straszymi, które mają przed sobą jeszcze wiele lat pracy. Poruszył temat emigrowania młodych za chlebem oraz tęsknocie ich rodziców i dziadków, ponieważ nie mają możliwości patrzenia, jak dorastają ich wnuki. By nie poddać się złemu nastrojowi, na scenę zaproszono lokalne zespoły. Wystąpili: „Turkowianie”, „Zgoda” ze Smulska, „Jesień” z Tuliszkowa, „Wrzos” z Grzymiszewa i „Ediola” z Turku. To jednak nie koniec świętowania: o godz. rozpocznie się zabawa taneczna dla seniorów. My również życzymy zdrowia oraz wielu pogodnych chwil. Ludzie dzielą się na dwie grupy. Tych, którzy mają już dosyć monotonnej pracy i wyczekują emerytury z utęsknieniem oraz tych, którzy boją się przejść na emeryturę z obawy o odizolowanie od dotychczasowego środowiska oraz ze strachu przed osamotnieniem. Tymczasem, życie starszej osoby wcale nie musi być smutne i szare. Emerytura to moment, kiedy w końcu możesz zrobić wszystko to, na co nie miałeś czasu, kiedy byłeś jeszcze aktywny zawodowo! Do tej pory na twojej drodze spotykałeś głównie wyzwania zawodowe. Przez lata udało ci się jednak wypracować skuteczne metody realizacji wszelkich obowiązków służbowych i z czasem przestały być one dla ciebie trudne lub skomplikowane. Emerytura przynosi jednak kolejną rzecz, z którą będziesz musiał się zmierzyć: wolny czas. Choć stwierdzenie to może brzmieć trochę na wyrost to jednak jest niezwykle prawdziwe. Długie, ciągnące się dni mogą stanowić wyzwanie dla osoby, której kalendarz przez ostatnich kilkadziesiąt lat był wypełniony po brzegi różnymi obowiązkami. Zrozumiałym jest, że na początku można czuć się zagubionym, a dni mogą wydawać się zbyt długie. Nie należy się jednak zniechęcać. Emerytura to czas zasłużonego odpoczynku, ale także moment, w którym można zdecydować się na wiele aktywności, na które do tej pory nie mieliśmy czasu. Możemy skupić się na planowaniu nowych małych i regularnych działań albo sięganiu dalej i szukaniu sposobu na realizację dużych marzeń! W ekassa wspieramy wszystkie działania, które sprawią, że będziesz szczęśliwszy. A gdy jest taka potrzeba, pomożemy ci sfinansować twoje marzenia! Nasza oferta szybkich i łatwych pożyczek na skierowana jest również do osób starszych – takich jak ty! Życie po sześćdziesiątce wcale nie musi być smutne, szare i nudne. To, jak będzie wyglądać, zależy w głównej mierze od ciebie. Z czasem zobaczysz, że wokół ciebie jest wiele osób, które znajdują się na podobnym etapie życia i wiele z nich stanie się dla ciebie prawdziwą inspiracją. Wiele instytucji kulturalnych przewiduje specjalną ofertę dla osób na emeryturze, proponując wspólne spotkania czy wieczorki, ale także szereg zajęć, które poprawią twoje samopoczucie. Emerytura to nie tylko wyjazd na ryby i szydełkowanie. Jeśli rozejrzysz się wokół zobaczysz, że osoby starsze mogą korzystać również z przygotowanej specjalnie pod ich kątem gimnastyki w wodzie, różnego rodzaju warsztatów dla seniorów czy nawet zorganizowanych wycieczek, które biorą pod uwagę twój wiek oraz dostosowane są tempem do twojej sprawności fizycznej. Co ciekawe, coraz więcej osób na emeryturze decyduje się poświęcić ten czas na podróżowanie i zwiedzenie tych miejsc, które od zawsze były na liście ich marzeń. Inni wykorzystują emeryturę na zadbanie o siebie, swoją kondycję i swoje zdrowie – co przecież również jest niezwykle ważne, by móc cieszyć się życiem na 100%! Jedno jest pewne – emerytura to wcale nie czas smutku, samotności i zapomnienia. Przy odrobinie chęci odkryjesz wiele pozytywnych stron życia po sześćdziesiątce i zobaczysz, że może mieć ono o wiele więcej kolorów, niż życie osoby aktywnej zawodowo. Zobacz większe Indeks: Stan: Nowy produktMęska koszulka z nadrukiem. Idealna dla Ciebie, a także na prezent dla bliskiej Ci osoby. Wykonana z grubej, wysokiej jakości bawełny. Produkty powiązane KomentarzeFiltruj5(0)4(1)3(0)2(0)1(0) Napisz opinię Klienci którzy zakupili ten produkt kupili również: 59,00 zł 59,00 zł 75,00 zł Wszyscy... Wszyscy mężczyźni rodzą się równi, ale tylko... 39,00 zł Jestem... Jestem elektrykiem - rozwiązuję problemy, o... 59,00 zł RAZEM -... Koszulka z nadrukiem. Idealna na prezent.... 59,00 zł Pracują, uczą się, żeglują, prowadzą własne biznesy, a w tym wszystkim mają jeszcze czas dla wnuków. Zmienia się model dziadkowania, bo seniorzy odkrywają, że emerytura nie musi oznaczać rezygnacji z marzeń i aktywności. Babcia klejąca pierogi, dziadek odprowadzający wnuki do przedszkola? Dziś ten wzór, choć wciąż obecny w polskich rodzinach, jednak powoli odchodzi do lamusa. Babcie i dziadkowie coraz chętniej rezygnują z ciepłych kapci i domowych pieleszy. Na emeryturze chcą realizować marzenia, na co wcześniej nie mieli czasu. — Bo po sześćdziesiątce dopiero zaczyna się życie — mówią. Podróżują, dokształcają się, angażują w wolontariat, a nawet zakładają własne firmy. — Zmienia się model dziadkowania. Babcia coraz częściej nie jest już osobą, która czeka na wszystkich z gotowym obiadem — przyznaje Ewa Bonk, psycholog z SWPS i wieloletnia wykładowczyni Uniwersytetów Trzeciego Wieku. — Zmienia się postrzeganie starszego wieku. Przestaje się kojarzyć z bujanym fotelem. Seniorzy przekonują się, że można ten czas spędzić ciekawie i radośnie — zaznacza Bonk. Animatorka z Kopernika — Ja wcale nie czuję moich lat — mówi Anna Rutkiewicz-Rogalska, 60-latka z Warszawy. Emerytura w kapciach i przed telewizorem to nie dla niej. — Zawsze byłam aktywna i nie chciałam, żeby na emeryturze się to zmieniło — zaznacza. Jej mąż znalazł w gazecie ogłoszenie, że potrzebni są animatorzy do Centrum Nauki Kopernik. Zgłosiła się, choć jak mówi, nie przypuszczała, że przyjmą kogoś w jej wieku. — Wśród animatorów jest tylko kilka osób w zbliżonym do mnie wieku. Wszyscy moi zwierzchnicy są ode mnie młodsi, ale przebywanie z młodzieżą jest dla mnie przyjemnością. Mamy dobry kontakt, rozmawiamy na każdy temat. Czasem nawet wymieniamy się przepisami, chociażby na świąteczny makowiec — mówi pani Anna. Jej praca polega na pomocy zwiedzającym, tłumaczeniu, jak działają zgromadzone na ekspozycji sprzęty. — Pomagam i dzieciom, i dorosłym. Bardzo cieszy mnie też, że do Centrum przychodzą osoby niepełnosprawne ze swoimi opiekunami — opowiada i dodaje, że to dla niej wymarzone zajęcie. — To cudowna praca, bo ma się do czynienia z ludźmi. Czasem spotykam nawet osoby publiczne, które do Kopernika przychodzą z dziećmi. Robię to, co lubię, pracuję, ile chcę i kiedy chcę — cieszy się. Wciąż jest w ruchu. Oprócz pracy trzy razy w tygodniu chodzi na siłownię, pływa, podróżuje i żegluje. Zdobyła nawet patent żeglarski. — Dopiero teraz miałam czas na to, by poznać Polskę — chwali się i dodaje, że zaczęła zgłębiać życiorysy świętych, poznała św. Ojca Pio, a nawet odwiedziła miejscowość, w której żył — San Giovanni Rotondo. Surfuje po internecie, ma własny profil na Facebooku. — A mam jeszcze wiele planów, niestety na emeryturze czas wcale nie płynie wolniej. Nie ma się go więcej, bo z wiekiem wiele czynności robi się wolniej — żałuje. Przyznaje, że nie jest tradycyjną babcią, która cały wolny czas poświęca na opiekę nad wnukami. — Ale jak się widzimy, staram się jak najlepiej zaplanować ten czas. Przygotowuję książki, wymyślam, co będziemy rysować, lepić — mówi i dodaje, że wnuki zabiera nawet na żagle. — Dzieci są chyba ze mnie dumne. Cieszą się, że jestem aktywna. Córka nawet mi powiedziała, że nie wyglądam na 60 lat — opowiada pani Anna. Szkoła Superbabci — Ja zrobiłem ostatnio naradę, bo wcześniej codziennie miałem czas dla wnuków. A w okresie przedświątecznym prawie się nie widzieliśmy — mówi pan Bogusław, przedsiębiorca po sześćdziesiątce. Dopiero teraz zdecydował się na realizowanie swoich marzeń. Założył własny biznes przy wsparciu Inkubatora Dojrzałej Przedsiębiorczości. — Zawsze chciałem mieć firmę. Zbrzydło mi już pracowanie dla kogoś — opowiada. Lubi majsterkować, tworzyć rzeczy z drewna, więc postanowił się tym zająć. — Myślałem o zabawkach dla chłopców, ale córka podpowiedziała, że może jednak zacząć robić coś dla dziewczynek. Tak powstał prototyp składanego domku dla lalek. Udoskonalaliśmy go, zrobiliśmy do niego mebelki. Córka wysłała zdjęcia na kilka zagranicznych blogów, do dziecięcych czasopism i posypały się zamówienia — opowiada pan Bogusław. Jego domki są wysyłane do USA, Australii, a nawet do Brazylii. — Mam ogromną satysfakcję z tego sukcesu. Chce mi się żyć — mówi pan Bogusław. Planuje zainwestować w specjalistyczny sprzęt i już szuka podwykonawców. — Żeby mieć więcej czasu dla wnuków, bo teraz tylko te domki robię — śmieje się. Wanda Gołębiowska jest babcią dla setek osób. Ta 75-letnia kajakarka jako wolontariuszka i przewodniczka prowadzi spływy kajakowe w Fundacji AVE. Do kajaków dzięki niej wsiadają i seniorzy, i niepełnosprawne dzieci. W środowisku jest nawet nazywana „kajakową babcią”. — To niezwykła radość, gdy widzę, jak opiekunowie wsadzają do kajaków cały autokar niepełnosprawnych dzieciaków — mówi pani Wanda. — Czuję się potrzebna, widzę, że taka wyprawa daje radość dzieciom — mówi. Na emeryturę przeszła wcześnie. — Mówiłam znajomym, że teraz to już tylko spierniczeję, a oni mi na to, że kto jak kto, ale ja na pewno nie spierniczeję — śmieje się. W 2008 r. została Wolontariuszką Roku. Jako jedna z tysiąca osób otrzymała pierwszą nagrodę w konkursie organizowanym przez Centrum Wolontariatu i Kancelarię Prezydenta RP. Babcina szkoła Zofia Zaorska z Lublina postanowiła wykorzystać swój potencjał, zakładając specjalną Szkołę Superbabci i Superdziadka. Już czwarty rok szkoli, głównie babcie. — Rocznie trafia się jeden dziadek. Po trzech latach działalności mamy więc trzech superdziadków — mówi. Na zajęcia przychodzą babcie, które doraźnie zajmują się wnukami, ale też takie, które mają je za granicą. — Uczestniczą w zajęciach, bo chcą być dla wnuków atrakcyjne, ale tu także nawiązują się przyjaźnie — opowiada pani Zofia. Uczestniczki szkoły spotykają się co tydzień na trzy godziny, a raz w miesiącu mają dziesięciogodzinny wyjazd. — Organizujemy zajęcia warsztatowe w małych grupach. Uczymy się zabaw, które można zaproponować wnukom, jest blok psychologiczny, na którym dowiadujemy się, jak rozwiązywać problemy, jak się komunikować z dziećmi. Mamy też zajęcia komputerowe. Babcie uczą się korzystania z internetu, zakładają pocztę — wylicza pani Zofia. Przyznaje, że podczas zajęć dziadkowie myślą nie tylko o wnukach, ale i o sobie. — Mamy wyjazdy „po zdrowie i urodę”. Idziemy wtedy na basen, do kosmetyczki czy uprawiamy marsz z kijkami — zdradza pani Zofia. Jej pomysłem zarazili się inni. Podobne szkoły powstały już w Warszawie i w Białymstoku. W czterech innych miastach są już plany stworzenia takich szkół. — Wszystko wzięło się stąd, że sama mam trójkę wnucząt — tłumaczy pani Zofia. Czy nazywają ją superbabcią? — Nie nazywają, ale chyba tak myślą — uśmiecha się. Znaleźć coś dla siebie — Choć aktywni seniorzy to wciąż mniejszość, to jest to nowy trend — mówi psycholog Ewa Bonk. I dodaje: — Poprawia się też oferta zajęć dostępnych dla seniorów. Jeszcze kilka lat temu było z tym bardzo słabo. Dziś jest coraz więcej stowarzyszeń, klubów seniora czy Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Wielu seniorów uprawia sport, rozwija się intelektualnie, uczestniczy w towarzyskich spotkaniach. Pani Anna uważa, że ten, kto chce być aktywny, z pewnością znajdzie dla siebie miejsce. — Bariery są w naszych głowach. Seniorzy niepotrzebnie powtarzają sobie, że nikt już ich nie chce, że już nie są potrzebni. To nieprawda. Marzenia się spełniają. Wystarczy tylko chcieć — radzi. Barierą dla seniorów mogą być problemy finansowe. Tylko nieliczni mają na tyle wysokie emerytury, by móc opłacić dodatkowe zajęcia. — Jeśli dzieci mają taką możliwość, warto w prezencie wykupić rodzicom jakiś kurs na Uniwersytecie Trzeciego Wieku — proponuje pani Ewa, ale zaznacza, że wiele stowarzyszeń czy klubów seniora proponuje nieodpłatne zajęcia. — A poza tym, żeby spotkać się z innymi seniorami na spacerach czy kawie, nie potrzeba wysokiej emerytury — dodaje. — Ja wcale nie czuję moich lat. Zawsze byłam aktywna i nie chciałam, żeby na emeryturze się to zmieniło. Robię to, co lubię, pracuję, ile chcę i kiedy chcę — mówi Anna Rutkiewicz-Rogalska opr. mg/mg Życie zaczyna się na emeryturze… Dorota Mileszko żegna się z pracą. Dorota Mileszko z oświatą związała się w marcu 1986 roku. Z marszu, i stwierdzenie to nie jest przesadą, rozpoczęła pracę w ówczesnym Zespole Szkół Zawodowych nr 1 przy ul. Norwida 10 w Złotowie. Życie zaczyna się na emeryturze… Dorota Mileszko żegna się z pracą Z pewnych źródeł wiemy, że młodej absolwentce technologii drewna podobało się to miejsce i obiekty zlokalizowane wśród zieleni. Dlatego też przechadzając się w okolicy, zawsze zerkała w stronę tej szkoły. Któregoś razu weszła i zapytała o pracę. Dostała ją. W ten sposób po krótkim, jedenastomiesięcznym okresie pracy w Urzędzie Wojewódzkim i Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Pile Dorota Mileszko została nauczycielką. Początkowo na część etatu, ale za to za zawsze – usłyszeli dziś goście, którzy zjawili się w auli szkoły Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Złotowie przy ul. Norwida 10, by życzyć wicedyrektor tej placówki spokojnej emerytury. W ich głosach dało się wyczuć żal – wszyscy żegnali się z Dorotą Mileszko niechętnie, acz z jednak w bardziej oficjalnej części uroczystości przypomniana została zawodowa ścieżka nauczycielskiej i dyrektorskiej kariery Doroty Mileszko. Następnie z pamiątkowymi kartkami, listami gratulacyjnymi oraz kwiatami pospieszyli ciepłych słów, nie tylko na temat oświatowej współpracy, ale też wzajemnych, partnerskich relacji wypowiedziały koleżanki-wicedyrektorki Anna Baranowska (CKZiU – szkoła w Krajence) i Anna Ściubeł (CKZiU – szkoła przy ul. 8 marca w Złotowie).Słów uznania dla pracy i stylu, w jakim Dorota Mileszko przez lata ją wykonywała nie szczędzili również Starosta Złotowski Ryszard Goławski, jego zastępca Daniel Sztych oraz dyrektor Wydziału Oświaty i Promocji w starostwie powiatowym Mirosław Mincewicz. – Zawsze pokazywała Pani, że w szkole, wśród kadry, można budować bardzo dobre, przyjacielskie relacje, że z każdej trudnej sytuacji jest wyjście i, że wiele spraw można rozwiązać w drodze konsensusu – przypomniał Ryszard Goławski, jednocześnie dziękując wicedyrektor za wieloletnią sumienną i pełną zaangażowania Mileszko z oświatą związana była przez 31 humoremKolejnym punktem dzisiejszej uroczystości była niespodzianka. Z krótkim programem wystąpił chór złożony z nauczycieli CKZiU, który w zanadrzu miał dwa utwory. W auli najpierw wybrzmiała refleksyjna piosenka pt. „Dni których nie znamy” Marka Grechuty, następnie zaś wykonawcy wprowadzili humorystyczny akcent. Był to utwór pt. „Nie liczę godzin i lat” Andrzeja Rybińskiego ze zmodyfikowanym tekstem dedykowanym Dorocie Mileszko. Dobry nastrój podtrzymał kolejny element – prezenty skatalogowane pod hasłem Niezbędnik Emerytki. Z krótką instrukcją obsługi nauczyciele przekazali wicedyrektor ciepłe kapcie, grube skarpety, włóczkę i druty, a także różowe okulary i turystyczne katalogi. Wszystko do wykorzystania na koniec głos zabrał dyrektor CKZiU. Andrzej Hencel pożegnał panią Dorotę w swoim stylu – wierszem własnego autorstwa. Strofy wypełnione były humorem i naturalnie życie zaczyna się na emeryturze!Patrycja Kajewska Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera

życie zaczyna się na emeryturze