Odszkodowanie za rurę kanalizacyjną na działce należy się każdemu właścicielowi działki od firmy przesyłowej za bezumowne korzystanie z jego gruntu. Umiejscowienie linii kanalizacyjnej, wodociągowej może w znaczny sposób ograniczyć możliwości korzystania z nieruchomości a tym samym doprowadzić do spadku jej wartości. Podstawa takiego pozwu znajduje się w przepisach K.C. art. 305¹ § 2 i art. 3054 pozew taki kierujemy do sądu właściwego miejscowo dla pozwanego czyli właściciela urządzenia przesyłowego. Wnioskowane wynagrodzeni za służebność, kiedy to zakład energetyczny płaci nam za korzystanie z naszego gruntu miesięcznie czy rocznie nie Ma to znaczenie, bowiem do celów rozbiórki – zgłoszenia – należy dołączyć oświadczenie o prawie do dysponowania gruntem na cele budowlane. A tego warunku Pan nie spełnia bez ww. służebności lub pisemnego oświadczenia sąsiada o zgodzie na rozbiórkę na jego nieruchomości. W razie sporu konieczna będzie droga sądowa. Jeśli zaś posiadacie karnisz przykręcony do ściany, warto wykorzystać zasłony z przelotkami, w których karnisz przechodzi przez zasłonę. W przypadku wykorzystania karnisza montowanego do ściany i zasłony wieszanej na żabkach, maskowanie rur pod sufitem będzie raczej niemożliwe. Wykorzystanie zasłon może być również dobrym Posty: 2.104. RE: Pęknięta rura przed licznikiem-kto ponosi koszta? odpowiada dostawca - jesli inwestor był i np płaciliście za przyłacze to przekazali na własność wodociągom a teraz usterka przed licznikiem - musieli przyjechać odkopac wymienić - musiałem rozkuwać beton w kotłowni ale to pikuś nic nie płaciłem łaski ci nie Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Otrzymane przez działkowca odszkodowanie "za naniesienia roślinne i budowlane" z tytułu likwidacji rodzinnego ogrodu działkowego (ROD) przyznane na podstawie art. 25 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, nie jest zwolnione z PIT. Odszkodowanie to jest dla działkowca przychodem z tzw. „innych źródeł”, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 9 w związku z art. 20 ust. 1 ustawy o PIT, podlegający opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych na zasadach ogólnych według skali podatkowej określonej w art. 27 ust. 1 ustawy o PIT. Tak uznał Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 11 czerwca 2019 r. (sygn. Tym samym Dyrektor KIS nie zgodził się z podatnikiem wnioskującym o interpretację, że to odszkodowanie jest zwolnione z podatku dochodowego na mocy art. 21 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT. Polecamy: PIT 2019. Komentarz NOWOŚĆ na Prenumerata elektroniczna Dziennika Gazety Prawnej KUP TERAZ! Likwidacja rodzinnego ogrodu działkowego i odszkodowania dla działkowców Zgodnie z art. 30 ust. 2 ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (ustawa o ROD), nasadzenia, urządzenia i obiekty znajdujące się na działce, wykonane lub nabyte ze środków finansowych działkowca, stanowią jego własność. Działkowcem (w myśl przepisów ustawy o ROD) jest pełnoletnia osoba fizyczna uprawniona do korzystania z działki w rodzinnym ogrodzie działkowym na podstawie prawa do działki. W przypadku likwidacji ogrodów działkowych, osobom będącym użytkownikami działek przysługuje prawo do uzyskania odszkodowania za stanowiące ich własność nasadzenia, urządzenia i obiekty znajdujące się na działkach. Postępowanie związane z likwidacją rodzinnego ogrodu działkowego i ustaleniem odszkodowania z tego tytułu określają przepisy ustawy o ROD. Na podstawie art. 22 ust. 1 ustawy o ROD, podmiot likwidujący obowiązany jest wypłacić działkowcom odszkodowanie za składniki majątkowe, znajdujące się na działkach, a stanowiące ich własność oraz za prawa do działki w ROD. Odszkodowanie to jest pomniejszone o wartość prawa do działki przyznanego w nowo powstałym ROD (bo co do zasady podmiot likwidujący obowiązany jest na mocy art. 21 ustawy o ROD do odtworzenia ROD w innym miejscu). Na mocy art. 25 ust. 2 ustawy o ROD, przepis art. 22 ust. 1 stosuje się odpowiednio w przypadku likwidacji ROD lub jego części w związku z realizacją roszczenia osoby trzeciej. Szczególnym trybem likwidacji przewidzianym w ustawie o ROD, jest likwidacja ogrodu działkowego lub jego części w związku z realizacją roszczenia osób trzecich (tak było w stanie faktycznym rozpatrywanym przez Dyrektora KIS). Zgodnie z art. 25 ust. 1 ustawy o ROD, w przypadku likwidacji ROD lub jego części w związku z realizacją roszczenia osoby trzeciej, nie stosuje się przepisu art. 21 (tj. nie ma obowiązku odtworzenia ROD i przyznania działkowcom działek zamiennych), jeżeli Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego występowały jako właściciel nieruchomości w dniu nabycia do tej nieruchomości tytułu prawnego przez stowarzyszenie ogrodowe lub w dniu, w którym ROD stał się ogrodem stałym w rozumieniu ustawy z dnia 6 maja 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych (Dz. U. z 1996 r., poz. 390, z późn. zm.). Na podstawie art. 25 ust. 2 ustawy o ROD, w przypadku likwidacji ROD, o której mowa w ust. 1, przepis art. 22 ust. 1 (dot. odszkodowań) stosuje się odpowiednio. Odszkodowanie dla działkowca za stanowiące jego własność składniki majątkowe znajdujące się na działce (tj. w szczególności za posadzone rośliny i budynki, czy inne urządzenia) nie jest w tym przypadku pomniejszone o wartość prawa do działki zamiennej. Obowiązanym do wypłaty odszkodowań jest podmiot, który występował jako właściciel nieruchomości w dniu, o którym mowa w art. 25 ust. 1 (czyli Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego). Ustalenie odszkodowań następuje w drodze decyzji. Zgodnie z art. 25 ust. 3 pkt 1 ustawy o ROD, organem właściwym do wydania decyzji, o której mowa w ust. 2, jest w przypadku gdy podmiotem obowiązanym do wypłaty odszkodowań jest Skarb Państwa - starosta, wykonujący zadanie z zakresu administracji rządowej. Nie wszystkie odszkodowania zwolnione z PIT Co do zasady otrzymane przez osobę fizyczną odszkodowanie jest podlegającym opodatkowaniu przychodem w rozumieniu art. 11 ust. 1 ustawy o PIT. Jednak niektóre rodzaje odszkodowań są zwolnione z podatku dochodowego na mocy z art. 21 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT. Zgodnie z tym przepisem, zwolnione z PIT są otrzymane odszkodowania lub zadośćuczynienia, jeżeli ich wysokość lub zasady ustalania wynikają wprost z przepisów odrębnych ustaw lub przepisów wykonawczych wydanych na podstawie tych ustaw, oraz otrzymane odszkodowania lub zadośćuczynienia, jeżeli ich wysokość lub zasady ustalania wynikają wprost z postanowień układów zbiorowych pracy, innych opartych na ustawie porozumień zbiorowych, regulaminów lub statutów, o których mowa w art. 9 § 1 Kodeksu pracy, z wyjątkiem (te wyjątki nie są więc zwolnione z PIT): a) określonych w prawie pracy odpraw i odszkodowań z tytułu skrócenia okresu wypowiedzenia umowy o pracę, b) odpraw pieniężnych wypłacanych na podstawie przepisów o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników, c) odpraw i odszkodowań z tytułu skrócenia okresu wypowiedzenia funkcjonariuszom pozostającym w stosunku służbowym, d) odszkodowań przyznanych na podstawie przepisów o zakazie konkurencji, e) odszkodowań za szkody dotyczące składników majątku związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą, f) odszkodowań za szkody dotyczące składników majątku związanych z prowadzeniem działów specjalnych produkcji rolnej, z których dochody są opodatkowane według skali, o której mowa w art. 27 ust. 1, lub na zasadach, o których mowa w art. 30c, g) odszkodowań wynikających z zawartych umów lub ugód innych niż ugody sądowe. Organy podatkowe i sądy administracyjna podkreślają w tym przypadku, że dla zwolnienia odszkodowania z PIT nie wystarczy, aby w przepisach prawa określone były same tylko przesłanki powodujące powstanie roszczenia o odszkodowanie lub zadośćuczynienie, konieczne jest również wskazanie wysokości tych odszkodowań a przynajmniej zasad ich ustalania. W ustawie o PIT nie ma definicji pojęcia odszkodowanie. Trzeba w tym przypadku odwołać się do przepisów prawa cywilnego – a więc w szczególności do Kodeksu cywilnego. W rozumieniu tych przepisów świadczenia odszkodowawcze to świadczenia mające na celu naprawienie wyrządzonej szkody. Szkodą jest natomiast uszczerbek (majątkowy lub niemajątkowy) jakiego doznał poszkodowany wbrew jego woli we wszelkiego rodzaju dobrach przez prawo chronionych. Uszczerbek niemajątkowy jest określany terminem „krzywda”. Pod tym pojęciem należy rozumieć wszelkie negatywne przeżycia człowieka wyrażające się zarówno w cierpieniu fizycznym, jak i psychicznym, wywołane czynem niedozwolonym. Do naprawienia krzywdy odnosi się termin „zadośćuczynienie”, natomiast „odszkodowanie” wiąże się z naprawieniem uszczerbku majątkowego. W tym kontekście Dyrektor KIS zauważył, że przepisy ustawy o ROD (w szczególności art. 25) nie zawierają norm określających zasady ustalania (obliczania) kwoty odszkodowania dla działkowców za likwidowane ROD. Nie ma też tu odesłania do innych przepisów w tym zakresie (np. do art. 22 ust. 2 ustawy o ROD, odnoszącego się do ustalenia wysokości odszkodowania w wyniku uzyskania opinii biegłego). Dyrektor KIS powołał się też na wyrok NSA z 16 stycznia 2018 r. (sygn. akt II FSK 1123/16). W tym wyroku NSA zaaprobował stanowisko zgodnie z którym dla spełnienia się warunków zwolnienia z art. 21 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT konieczne jest, aby odrębny przepis (odrębny względem ogólnych zasad prawa cywilnego) wskazywał konkretną wysokość odszkodowania lub sposób, w jaki należy je ustalić (podobnie: wyrok NSA z dnia 16 stycznia 2018 r., sygn. akt II FSK 1122/16, wyrok NSA z dnia 16 stycznia 2018 r., sygn. akt. II FSK 978/16). Wobec powyższych argumentów Dyrektor KIS stwierdził, że otrzymane przez działkowca odszkodowanie z tytułu likwidacji rodzinnego ogrodu działkowego przyznane na podstawie art. 25 ustawy o ROD, nie korzysta ze zwolnienia od opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 3 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Odszkodowanie to powinno być opodatkowane (jako „przychód z innych źródeł”) na zasadach ogólnych według skali podatkowej określonej w art. 27 ust. 1 ustawy o PIT. 05-11-2007 11:21 #1 FORUMOWICZ to brzmi dumnie (min. 100) rura gazowa na działce Witam, znowu potrzebuje Waszej pomocy....a raczej rady... mam rure gazowa na dzialce, stalowa sredniego cisnienia gazu,napisalam pismo do gazowni azeby okreslili mi pisemnie co to za rura plus podali jaka mam zachowac strefe ochronna od rury stawiajac budynek.....i napisali to ale dodali zdanie ze "wszelkie prace w poblizu rury nalezy uzgodnic z gazownia i ze gazownia prowadzi nadzor odplatnie" Czy ktos sie spotkal z czyms takim? bo co to znaczy 'w poblizu' i czy to znaczy ze cokolwiek bede chciala kopac kolo rury to musze im zglaszac i jeszcze placic za ich nadzor? nad rura de facto ktorej ja nie chce ale oni nie chca jej przelozyc na ulice.....i na ktora nie maja zadnych papierow ze moga korzystac z niej na moim terenie..... 'Każdy złożony problem ma proste błędne rozwiązanie" [ 26-11-2007 10:37 #2 26-11-2007 11:26 #3 Witam! Jaka to rura to powinnas odczytac z mapki geodezyjnej powinno byc np.: g63 - tak jak na mojej g to gaz a 63 to srednica wewnetrzna rury w mm W zaleznosci od tego jaka to srednica i jakie cisnienie obowiazuja strefy kontrolowane Koniecznie sprawdz co jest w PZP (jesli jest) tam tez moga byc zapisy dot. gazocziagow ... strefa kontrolowana - obszar wyznaczony po obu stronach osi gazociagu, w którym operator sieci gazowej podejmuje czynnosci w celu zapobiezenia działalnosci mogacej miec negatywny wpływ na trwałosc i prawidłowa eksploatacje gazociagu, ... 3. W strefach kontrolowanych operator sieci gazowej powinien kontrolowac wszelkie działania, które mogłyby spowodowac uszkodzenie gazoci_gu. 4. W strefach kontrolowanych nie nalezy wznosic budynków, urzadzac stałych składów i magazynów, sadzic drzew oraz nie powinna byc podejmowana zadna działalnosc mogaca zagrozic trwałosci gazoci_gu podczas jego eksploatacji. Dopuszcza sie, za zgoda operatora sieci gazowej, urzadzanie parkingów nad gazociagiem. 5. Jezeli w planach uzbrojenia podziemnego nie przewidziano, dla gazociagów układanych w pasach drogowych na terenach miejskich i wiejskich, stref kontrolowanych o szerokosci okreslonej w ust. 6, nalezy je ustalic w projekcie budowlanym gazociagu. ... Szerokosc stref kontrolowanych, których linia srodkowa pokrywa sie z osia gazociagu, powinna wynosi: 1) dla gazociagów podwyzszonego sredniego cisnienia i gazociagów wysokiego cisnienia, o srednicy nominalnej oznaczonej symbolem "DN": a) do DN 150 wł_cznie - 4 m, b) powyzej DN 150 do DN 300 wł_cznie - 6 m, c) powyzej DN 300 do DN 500 wł_cznie - 8 m, d) powyzej DN 500 - 12 m, 2) dla gazociagów niskiego i sredniego cisnienia - 1 m. Wiecej info w: ROZPORZADZENIE MINISTRA GOSPODARKI z dnia 30 lipca 2001 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadac sieci gazowe. (Dz. U. Nr 97, poz. 1055) GC 26-11-2007 12:36 #4 FORUMOWICZ to brzmi dumnie (min. 100) 'Każdy złożony problem ma proste błędne rozwiązanie" [ 26-11-2007 18:46 #5 Witam! W przytoczonych wyzej przepisach nie ma nic o owym pobliżu a czegos trzeba sie trzymac. Ja bym to zrozumiał tak: "Pobliże rury" to jak dla mnie strefa kontrolowana. Wszystko powinno byc ok jesli nie wejdziesz w strefe kontrolowana. A nie wejdziesz bo nie pozwoli na to architekt i starostwo powiatowe (przynajmniej w teorii). Jak bym dostal pozwolenie na budowe to bym poprostu budowal Jakby mi nie dal ten problem spac to bym napisal pismo w odpowiedzi na to poprzednie o sprecyzowanie słowa "pobliże" A jesli to "pobliże" wychodzi poza obszar kontrolowany to niech podadzą podstawę prawną. Ja tez mam gazociag przez dzialke GC 26-11-2007 19:43 #6 FORUMOWICZ to brzmi dumnie (min. 100) 'Każdy złożony problem ma proste błędne rozwiązanie" [ 26-11-2007 21:49 #7 Witam! Wspomniana przeze mnie dzialke dopiero kupuje - we czwartek biegne do notariusza. Sprawy z instalacjami na dzialce sa skomplikowane. Nie interesowalem sie ta sprawa - rura w koncu nie za duza wiec strefa kontrolowana tylko o szer. 2m i to nie dalego drogi. Dzieki czemu przylaczenie to koszt chyba 960 zl Tylko przylacza zrobic. poczytaj watek np: Nie wiem czy BBCode zadziala i link bedzie aktywny. GC 25-04-2012 06:58 #8 WITAJ, czytaj i pytaj... :) Ostatnio edytowane przez netsprint ; 07-05-2016 o 10:43 06-04-2021 17:47 #9 WITAJ, czytaj i pytaj... :) Witam ja mam nieco inny przypadek, a mianowicie chcę kupić działkę budowlaną, okazuje się że po przekątnej przechodzi rurociąg prawdopodobnie gazowy oznaczony jako nieczynny. Nikt się do niego nie przyznaje: kopalnia, gazownia, elektrociepłownia. Rurociąg ma oznaczenie "gnieczynny", nie jest połączony, końcówki takjakby odcięte. Jest prawdopodobnie stary rurociąg kopalniany po zlikwidowanej kopalni, dość głeboko zakopany. Obok jest duża firma, hale magazynowe, które wg mapki stoją na nim. Czy ryzykować kupno działki, czy dostanę pozwolenie na budowę domu na nim vzy też będę musiał go wykopać. 06-04-2021 22:39 #10 OLIMP FORUM - oświecona góra rankingu... Warto ryzykować, ryzyko minimalne. Przełożenie rury gazowej na działce Witam opisze całą sytuację dla jasności. Posiadam działkę wąską a długą podobną ma moj sasiad i postanowliśmy je połączyć i podzielić w poprzeg na działki budowlne, wyznaczając drogę 4metrową wzdłuż bocznej granicy. Jednak na dzaiłce sasiada wzdłuż granicy ze mną jest rura gazowa nskociśnieniowa(w tym momęcie jeszcze nie znam srednicy). Czyli o połączeniu działek rura będzie szła przez środek. Tu moje pytania: 1. Czy jest możliwość przeniesienia rury(długość ok. 250m) na któryś z boków już połączonych działek? 2. Czy może dałoby sie ją ulokować rurę pod drogą którą mamy zamiar wyznaczyć. 3. Jeśli jest taka możliwość kto za to płaci czy my np za wykopy oni przyłącz? W chwili obecnej gazownictwo nic nei płaci za to że rura jest na działce sąsiada a wyczytałem(jeśli to prawda) że można wystąpić o koszty dzierżawy może to by mogła być karta przetargowa z gazownictwem? Jeśli ktoś orientuje się na kt óreś z moich pytań proszę o poradę pozdrawiam Marcin Wyświetlaj: Re: Przełożenie rury gazowej na działce Haś. / / 2008-09-15 16:21 Właściciel nieruchomości na której jest zlokalizowane urządzenie do przesyłu gazu / między innymi/ ma do dyspozycji całą gamę roszczeń w stosunku do właściciela urządzenia. Począwszy od żądania wydania nieruchomości / usunięcie rury, przełożenie rury - w przypadku gdy wł. rury nie posiada zgody wł. nieruchomości na posadowienie w gruncie/, żądanie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości / w przyp. gdy nie otrzymał jednorazowego odszkodowania i nie wiąże go z właścicielem rury żadna umowa odnośnie warunków korzystania z nieruchomości/, żądanie wykupienia działki,/ jeżeli wartość urządzenia przewyższa wartość działki/. Najświeższe jest żądanie ustanowienia służebności przesyłu, oczywiście odpłatnej, co nie wyklucza żądania zapłaty za dotychczas bezumowne korzystanie z nieruchomości / można naliczyć 10 lat wstecz, bo taki jest okres przedawnienia tych roszczeń. Należy ustalić czy rura posiada status prawny / zgoda właściciela nieruchomości, pozwolenie na budowę, umowa określająca warunki korzystania z nieruchomości i inne tam takie/. Jeżeli nie posiada, możecie z gaźnikami zrobić wszystko. Powodzenia. Re: Przełożenie rury gazowej na działce dziekuje za szybką odpowiedź a możę kotś sie orientuje czy rura może być pod drogą jakie sa przepisy PODOBNE ARTYKUŁY Najstarsze gazociągi w Polsce mają nawet... Kia Sorento - największy SUV w mieście Ferrum zaangażowane w ważny projekt... Mazda 3 - kompakt inny niż wszystkie Nissan Qashqai – czego możesz... Najnowsze wpisy Polityka, aktualności Forum inwestycyjne Spółki giełdowe Forum finansowe Forum dla firm Forum prawne Zmiany w prawie Cywilne Karne Pracy Budowlane Bankowe Gospodarcze Forum pracy Forum emerytalne Forum ubezpieczeń Forum podatkowe Forum nieruchomości Forum motoryzacyjne W wolnym czasie Technologie Dobre Argumenty, Duże ODSZKODOWANIA!Zapewne trafiłeś na tą stronę ponieważ chcesz uzyskać duże odszkodowanie za znajdujące się na twoim gruncie rury gazociągowe lub za inne przypadki bezumownego korzystania z Twojej nieruchomości. Pewnie także chciałbyś na przyszłość ustalić czynsz z tytułu służebności się składa. Zajmujemy się odzyskiwaniem odszkodowań dla naszych klientów ponieważ uważamy, że milionowe czy kilkuset tysięczne rekompensaty należą się właścicielom nieruchomości z tytułu ich bezumownego wykorzystania przez zakłady gazownicze, energetyczne, wodociągowe, kanalizacyjne czy dobre argumenty więc zdobywamy kilkuset tysięczne odszkodowania!Skontaktuj się już dziś i umów na bezpłatne spotkanie z Adwokatem:tel. 22 435 89 32, mobile: 531 200 353e-mail: info@ informacji o naszej działalności na stronie Po ponad dwóch latach opóźnienia instalacja gazowa wreszcie gotowa! Podłączenie gazu do domu trwało wyjątkowo długo, a emocji nie brakowało nawet na podpisaniem umowy o podłączenie gazuUmowa na przyłączenie do sieci gazowejDziałania wykonawcy przyłącza gazuPomyłki i zła dokumentacja w urzędzieNasze prace związane z gazemDługo wyczekiwane gazociąg i skrzynka (z małym zwrotem na koniec)Skrzynka gazowa i co dalej?Oczekiwanie na gazomierzWreszcie podłączenie gazu do domu!Przyłącze do sieci gazowej – kilka wnioskówWiedzieliśmy, że podłączenie gazu zwykle trwa. Starania o przyłączenie do sieci rozpoczęliśmy przezornie, jak nam polecono, jeszcze przed uzyskaniem pozwolenia na budowę. Był styczeń 2016 roku. W rzeczywistości gaz mógł do nas popłynąć dopiero pod koniec listopada 2019 roku – trzy i pół roku po podpisaniu umowy i ponad dwa lata po deklarowanym w umowie tyle to wszystko trwało? Oto niekrótka opowieść o tym, jak nie powinno się przyłączać gazu do domu. Rozpoczynająca się dawno, bo u samego zarania budowy. Wtedy, gdy nie mieliśmy jeszcze nawet wstępnego projektu domu i dopiero badaliśmy grunt, na którym ów miał podpisaniem umowy o podłączenie gazuZanim podpisze się umowę o przyłączenie do sieci gazowej, trzeba uzyskać warunki takiego przyłączenia. Bez tego ani rusz. Może się bowiem okazać, że dla spółki podłączenie jest nieopłacalne i po prostu tego nie koniec stycznia 2016 roku złożyliśmy zatem wniosek o wydanie warunków przyłączenia gazu. Ten etap dokładnie opisaliśmy we wpisie sprzed blisko czterech lat o warunkach przyłączy. Od początku nie było w skrócie przypomnijmy tutaj, co się wtedy działo: sprawa była ponoć skomplikowana i przekazano ją wyżej, do Polskiej Spółki Gazownictwa w Warszawie. Gdy próbowaliśmy dodzwonić się do osoby odpowiedzialnej za naszą sprawę, okazało się, że jest na urlopie. Nikt inny nic nie wiedział o naszym wróciła do pracy w kwietniu. Nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele – tylko tyle, że przyłączenie jest w granicach opłacalności. Na tym etapie gwarancji przyłączenia do sieci jednak wciąż nie mieliśmy. Warunków też nie, bo w owym czasie wymieniono w spółce wszystkich dyrektorów i żaden z nowych nie mógł jeszcze podpisywać dokumentów. Nie mieli do tego uprawnień, bo te utknęły „w centrali”.Umowa na przyłączenie do sieci gazowejWreszcie jednak coś się ruszyło i po czterech miesiącach mieliśmy umowę. Podpisaliśmy ją 4 maja 2016 roku. A tak naprawdę to podpisywaliśmy ją dwa pierwszej wersji dokumentu komuś nie spodobał się wyznaczony termin zakończenia prac – koniec 2016 roku. Sami taki wpisali, sami chcieli go zmienić, uznawszy za nierealny. Podpisana przez nas pierwsza wersja umowy nie została wtedy jeszcze sygnowana przez drugą stronę, zmuszeni byliśmy podpisać nową. Osoba z PSG złożyła swój podpis 30 maja, po trzytygodniowym mieleniu oczywiście jeszcze wierzyliśmy, że odpowiedzialni za podłączenie gazu zdążą ze wszystkim do września 2017 roku. Rok i cztery miesiące to przecież szmat czasu, a tu chodziło w zasadzie tylko o stworzenie projektu obejmującego skrzynkę gazową i 15 m rury w ulicy oraz uzyskanie pozwolenia na budowę takiego kawałka gazociągu. (Uwaga – w dalszej części tekstu, gdy mówimy o pozwoleniu na budowę, chodzi nam właśnie o ten dokument, a nie o pozwolenie na budowę domu). Same prace – wykop i położenie tej rury, montaż skrzynki oraz spięcie tych elementów – to miał być już tylko co najwyżej jeden dzień roboczy…Działania wykonawcy przyłącza gazuTeraz ruch był po stronie operatora sieci – PSG oraz lokalnej firmy wykonującej przyłącza. My w tym czasie zajęliśmy się dopracowywaniem projektu domu, zaczęliśmy przygotowywać bloczki z gliny lekkiej, a zimą ruszyliśmy z spółka zajmująca się przyłączeniami gazu, podwykonawca PSG, na swojej stronie internetowej deklaruje, że przygotowanie projektu instalacji gazowej, które jest konieczne do uzyskania pozwolenia na budowę w starostwie powiatowym, trwa około miesiąca od momentu złożenia zamówienia. Oczywiście w naszym przypadku tak się nie stało. Projektu nie było latem 2016, nie złożono go nawet blisko rok później, w czerwcu 2017 roku…Jak dowiedzieliśmy się dużo później, pierwszy wniosek o pozwolenie na budowę złożono w starostwie dopiero 8 sierpnia 2017 roku. Pozwolenia nie uzyskano przez kolejny te pierwsze roczne opóźnienie – dotyczące samego projektu, a potem drugie, związane już z pozwoleniem na budowę?Pomyłki i zła dokumentacja w urzędziePolska Spółka Gazownictwa we oficjalnym piśmie z 10 września 2018 roku wyjaśniającym niewywiązanie się z umowy pisała:Opóźnienie wynika z braku uzyskania stosownych uzgodnień w planowanych terminach na etapie wykonywania dokumentacji jedno z tych oficjalnych zdań, które ma coś tłumaczyć, a mimo to niczego konkretnego nie wyjaśnia. Z innych źródeł (pism, dokumentów, rozmów z pracownikami firm i urzędu) wiemy trochę gazu na terenie zalewowym?Najkrócej mówiąc, wpierw uznano nasz teren za zalewowy. Problem w tym, że na terenach zalewowych uzyskanie pozwolenia na położenie rury z gazem jest bardziej skomplikowane i generalnie potrzeba więcej związku z tym na początku stycznia 2017 roku złożono wniosek o uzyskanie zgody Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) na możliwość realizacji inwestycji na terenie zasięgu zalewu powodziowego. Czekano na nią aż do czerwca. Zupełnie niepotrzebnie, bo nasza działka nie znajduje się na terenie zalewowym. Aż sobie to sprawdziliśmy na mapach zagrożenia i ryzyka powodziowego Krajowego Zarządu Gospodarki ktoś pomylił wsie. Wskazywały na to również późniejsze rozmowy z różnymi ludźmi zajmującymi się naszą [nazwa miejscowości]? A to nie, to nie nasz rejon, proszę dzwonić do Mińska Mazowieckiego, bo to tam o tyle dziwna, że całą dokumentacją i przyłączem zajmuje się lokalna firma, która zna tutejsze warunki i tereny. Wszyscy inni w dokumentach też mieli właściwy kod pocztowy, jednoznacznie identyfikujący wieś. No, ale cóż, zdarza się. Rok – pół nad projektem, pół w oczekiwaniu na zgodę od RZGW – w prywatna czy gminna?Nie była to jedyne przeoczenie w owym czasie. Z oficjalnego pisma tłumaczącego ponad rok później przyczyny opóźnień dowiedzieliśmy się:14 kwietnia 2017 roku wykonawca otrzymał informację, że działka drogowa otrzymała status drogi gminnej i niezbędne jest uzyskanie umowy dzierżawy. Po otrzymaniu stosownych dokumentów ponownie wystąpiono o ustalenie lokalizacji inwestycji celu się po raz kolejny. Droga była gminna co najmniej od 2015 roku. Wykonawca pracuje na terenie gminy i dopiero w 2017 roku „otrzymał informację”. Dlaczego nie sprawdził tego przed rozpoczęciem przygotowywania projektu? Projektuje i nie wie gdzie, do kogo należy teren? Ba! Nie wie nawet, na czyim gruncie leży 300 m rurociągu doprowadzającego gaz do wszystkich sąsiadów przed tak, wskutek tego nieogarnięcia, dopiero 8 sierpnia 2017 roku złożono pierwszy wniosek o pozwolenie na budowę. „Pierwszy”, bo to bynajmniej nie było to ostatnie niedociągnięcie na drodze do podłączenia gazu jednego domu. Działania z pozoru banalnego, bo wymagającego położenia tylko 15 m gazociągu, postawienia skrzynki i połączenia dokumentacja o podłączenie gazuPo sierpniu 2017 roku sprawy nie potoczyły się gładko, bo wniosek o pozwolenie na budowę… zawierał błędy. Na domiar złego w międzyczasie urzędnik, na którego biurko trafił wniosek, odszedł z pracy. Najprawdopodobniej przed zwolnieniem nie poinformował wykonawcy, że dokumenty trzeba poprawić. A tego jakoś nie zmartwiło wcale, że standardowy czas odpowiedzi z urzędu gorsze, odchodzący urzędnik nie przekazał też wszystkich spraw swojemu następcy. Ten dopiero po paru miesiącach odnalazł wniosek na biurku poprzednika. Projekt z błędami przeleżał tam kilka się o tym gdzieś w pierwszej połowie 2018 roku, gdy zaczęliśmy wydzwaniać tu i tam, by odkryć, co z tym podłączeniem gazu jest nie tak i gdzie wszystko utknęło. Liczby wykonywanych wtedy telefonów z pytaniami i domaganiem się odpowiedzi teraz już nikt nie tych działań we wrześniu 2018 roku otrzymaliśmy cytowane już parokrotnie pismo tłumaczące poniekąd, dlaczego to wszystko tyle trwało. Zawierało jeszcze coś – poprawy i nowe terminy przyłączenia(…) pragniemy przeprosić za wszelkie niedogodności wynikłe w trakcie realizacji przyłączenia do sieci gazowej. W pełni rozumiemy Pani niezadowolenie z przedłużającego się terminu przyłączenia do sieci też przyznano, że dopiero co złożono wniosek o pozwolenia wodnoprawne. Szacowano jednocześnie, że prawomocna decyzja o pozwoleniu na budowę zostanie uzyskana do 31 grudnia 2018 roku, i deklarowano termin realizacji gazociągu – koniec czerwca 2019 roku. Pomylono się już tylko o jakieś cztery prace związane z gazemW tym momencie zróbmy sobie w tej historii małą przerwę i dopowiedzmy kilka drobiazgów. Umowa o przyłączenie do sieci gazowej obejmowała, jak wspomnieliśmy wcześniej, jedynie zewnętrzną część instalacji. „Zewnętrzna” oznacza tutaj „poza naszą działką”. W momencie montażu skrzynki na granicy działki przez wykonawcę wybranego przez Polską Spółkę Gazownictwa my, jako właściciele domu, powinniśmy mieć już gotową instalację gazową wewnętrzną. Pod tym pojęciem rozumie się infrastrukturę nie tylko w samym domu, lecz także o rurę od domu do granicy działki – do skrzynki w ogrodzeniu. Jak się okazało, w momencie montażu skrzynki nie było to konieczne ani nawet kluczowe dla ekipy. Jednak, by wywiązać się ze swojej części umowy w 2017 i 2018 roku (gdy już wiedzieliśmy, że gazociągu w drodze nie będzie w terminie) zamontowaliśmy gazowy kocioł i rurę wewnątrz oraz skrzynkę przy domu. Potem przekopaliśmy się od budynku do skrzynki w ulicy i ułożyliśmy kolejny fragment rury w ziemi. I czekaliśmy którą będzie płynął gaz, w obrębie działki kładliśmy sami. Mieliśmy do położenia niewiele mniej niż firma wykonawcza w ulicy. Nie wykorzystywaliśmy ciężkiego sprzętu i omijaliśmy korzenie starych drzewDługo wyczekiwane gazociąg i skrzynka (z małym zwrotem na koniec)Przypomnijmy szybko stan prac na wrzesień 2018 roku: złożyli wniosek o dobre pozwolenie wodno prawne, nowy projekt ma być złożony w starostwie wkrótce, pozwolenie ma być do końca 2018 roku, prace wykonane – do połowy 2019 dokładnie wykonawca otrzymał pozwolenie na budowę, nie wiemy. Nie dotrzymano deklarowanego terminu realizacji gazociągu. W międzyczasie skończyła się bowiem umowa ramowa pomiędzy PSG a podwykonawcą – naszą lokalną firmą i na podłączenie gazu u nas trzeba było rozpisać osobny naszych ponagleniach, telefonach z powoływaniem się na umowę, informacjach o opóźnieniach obiecano już więcej niczego nie przedłużać i wykonać wykop najszybciej, gdy to będzie możliwe. Wreszcie w połowie lipca 2019 roku odebraliśmy telefon, że prace zaplanowano na 14 upragnionych prac – przyłączenia do sieci gazowejTego dnia naprawdę długo wyczekiwaliśmy, lekko licząc co najmniej dwa lata. Ekipa przyjechała po siódmej rano. Wyszliśmy do nich, powiedzieliśmy, że gdyby trzeba było przesadzić jeden czy drugi głóg (wszystkie jeszcze malutkie, o średnicy 1 cm) w pobliżu przyszłej skrzynki, to zaraz to zrobimy, zajmie to pięć minut. „Nie, nie trzeba, starczy miejsca”. A potem było już dość tradycyjnie…Panowie godzinę robili, a następnie godzinę siedzieli. Nie ma co się śpieszyć, bo jeszcze dadzą im na ten dzień inną robotę. Tuż przed godziną trzynastą panowie zaczęli się zbierać. Niestety nie wszystko było zrobione…Spojrzeliśmy na to, co zrobili i okazało się, że rura, którą mieliśmy obowiązek wyprowadzić z domu i doprowadzić do miejsca skrzynki, jak wystawała, tak dalej wystaje z ziemi. A skrzynka już zakopana, obłożona betonowym pytanie, o co chodzi, przecież umowa dotyczy włączenia do czynnej sieci gazowej, odpowiedzieli, że nigdy nie podłączają rury. „Nigdy tak nie robią” i jeśli nie oni, to kto? My teraz mamy raz jeszcze rozkopywać skrzynkę, bo oni nie pomyśleli i nie przełożyli rury wcześniej? Zajęłoby im to pół minuty. Poza tym my nie mamy kluczyka do skrzynki, która jest własnością PSG, nie mamy w ogóle prawa jej otwierać, więc jak niby mamy wpiąć tę rurę?Interwencja szefa ekipy podłączającej nas do sieci gazowejDzwonimy szybko do siedziby wykonawcy. Pani oczywiście nic nie wie. Łaskawie daje numer telefonu do kierownika. I z całej tej spółki, trzeba to przyznać, była to jedyna rozsądna osoba na całym etapie podłączania szybko, o co chodzi. Kierownik skwitował zachowanie pracowników: „Ale to głupie”. Ci wpierw się tłumaczyli, że były jakieś przeszkody… Nie wiemy dokładnie, o co chodziło, zapewne o wspomniany patyk głogu… Że „gdyby nam powiedział rano”…Przyjechali na robotę i nie wiedzieli, co mają zrobić, co jest w umowie z klientem. Bez żadnego pomyślunku, zastanowienia, byle odwalić robotę. Na szczęście szef wykazał się rozsądkiem i kazał im włożyć rurę do skrzynki. Pół godziny później było po na torcie – skrzynka gazowa inna niż plastikowa żółtaObecnie standardowo montuje się skrzynki żółte. Jej cena wliczona jest w koszt przyłączenia do sieci gazowej. U nas nie jest to już nawet blacha, a tańszy, bardziej lichy plastik. Jeśli chciałoby się inny kolor lub materiał, skrzynkę trzeba kupić sobie samemu – oczywiście w firmie wykonującej zdecydujemy się na swoją skrzynkę, po jej montażu firma zwraca założony wcześniej koszt tej niewykorzystanej, standardowej żółtej. Cały szkopuł w tym, że zwrot wynosi 50 zł, a kawałek blachy o kolorze innym niż krzyczący, według cennika wykonawcy kosztuje… 800 że 750 zł za kawałek blachy w niekrzyczącym kolorze to jakiś gazowa i co dalej?Mieliśmy skrzynkę, ale nie dostaliśmy żadnych papierów ani nic. Po niedługim czasie wypełnionym innymi robotami udaliśmy się do lokalnej firmy – wykonawcy, by spytać, co sierpnia 2019 roku to był szczęśliwy dzień. Wreszcie na działce pojawiło się to żółte pudło. Bynajmniej nie oznaczało to już podłączenia gazu…Przedstawiamy pani z obsługi klienta sprawę: skrzynka gazowa zamontowana. Pytamy, co teraz. Zdziwiona – jakbyśmy podłączali gaz po raz dziesiąty w życiu – odpowiedziała, że teraz musimy już tylko podpisać umowę z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem, a najbliższy oddział, gdzie możemy to zrobić, jest w Warszawie. Nie sprawdziła nawet numeru sprawy ani co tam dokładnie zostało zrobione. Jakby trochę nas zatem do PGNiG. Udzielili nam informacji, że PSG, a w zasadzie ich podwykonawca, powinna jeszcze rzeczywiście podłączyć i zamontować gazomierz. Dopiero wtedy możemy podpisać na gazomierzJakby do tego momentu nie było absurdalnie, w tamtym momencie chaos sięgnął początku września 2019 roku zadzwoniliśmy do PSG w Warszawie, do pani, która dotychczas zajmowała się naszą sprawą. Obiecała, że sprawdzi, co się dzieje i da znać. Po kilku dniach napisała, że data wykonania wcinki nie jest znana. Dokumenty przesłano już na poziom lokalny, ale nie dostała żadnej informacji zwrotnej. Znów coś tam się do lokalnej firmy wykonawczej. Rzeczywiście widzieli już dokumenty, przekazali je do lokalnego PSG. Pani próbowała dowiedzieć się, kiedy możemy mieć gazomierz, w PSG w naszym mieście powiatowym, ale tam nic nie też skierowaliśmy kroki. Dokumenty tym razem zgubiły się na parapecie, sprawie nie nadano nawet numeru, nie mówiąc już o wyznaczeniu terminu robót. Od tego czasu pani z lokalnego PSG wzięła sprawy w swoje ręce, zapanowała nad chaosem komunikacyjnym, porozumiewała się z lokalną firmą wykonawczą i doprowadziła sprawę do łatwiej zrozumieć te wszystkie relacje i drogi komunikacji, poprosiliśmy specjalistę o prosty podłączenie gazu do domu!Przyjechali 4 października 2019 roku, półtora miesiąca po montażu skrzynki. Założyli upragniony gazomierz i przyłączyli nas do sieci gazowej. Tylko dlaczego nie mogli tego zrobić za jednym razem? Nie musieli dwa razy jeździć i dwa razy rozkopywać podjazdu sąsiadom. No, ale uf!Faktura za podłączenie gazu przyszła nadzwyczajnie szybko jak na standardy naszej firmy, bo już po pięciu dniach. Wtedy rzeczywiście pozostała nam już tylko do podpisania umowa z wpierw zobowiązała się, że puści nam gaz do 30 marca 2020 roku, potem, że nastąpi to do 90 dni od przyłączenia do sieci. Na tym etapie na szczęście wszystko poszło już sprawnie i nastąpiło to szybciej – pod koniec listopada, czyli po ok. 45 dniach. Wtedy też dostaliśmy pierwszą fakturę za uruchomieniem kotła czekaliśmy jeszcze na naszego ulubionego, zapracowanego hydraulika, który musiał pospinać dobrze wszystkie rurki z wodą. Z dwuletnim opóźnieniem dostaliśmy takie oto prezenty na Gwiazdkę: ogrzewanie podłogowe i ciepłą wodę w do sieci gazowej – kilka wnioskówPierwszy wniosek pewnie nasuwa się wszystkim, którzy zapoznali się choćby pobieżnie z tą historią:Trzy i pół roku od podpisania umowy o przyłączenie do sieci do gazu w domu to zdecydowanie za długoRozumiemy, że przygotowanie projektu może trochę potrwać. Choć nawet lokalizacja 15 m rury i skrzynki nie jest zadaniem, które powinno zajmować miesiące. Oczywiste jest też, że urzędnicy mają wyznaczony prawnie czas na przyjęcie lub odrzucenie wniosku i nie są to dwa dni. Jednak przeleżenie dokumentów na biurku to już coś bardzo nie w jak błędy w złożonej dokumentacji, pomyłki dotyczące terenu budowy czy statusu drogi. Wszystko to powinno być ustalone przed rozpoczęciem lata przygotowań od wystąpienia o warunki przyłącza do czegoś, co ostatecznie zajęło łącznie pół dnia… Liczymy tu już łącznie obie wizyty na działce (by położyć gazociąg i zamontować skrzynkę oraz by zamontować gazomierz i włączyć przepływ gazu), bez ociągania się pracowników. Zaledwie 15 km dalej, u znajomego, inny wykonawca uporał się ze wszystkim w dwa, trzy błędów i niedociągnięć było zbyt dużoBo podłączenie gazu to bardzo skomplikowana sprawa i nikt nigdy wcześniej tego nie niekompetencją wykazał się lokalny wykonawca przyłącza. Jakby nie działał od lat na tym terenie, nie znał miejscowych warunków i nie wiedział, jakie dokumenty są wymagane. Albo sama firma, albo ich projektant złożyli złe papiery, do złych instytucji. Pomylili drogę prywatną z gminną i chcieli nam wcisnąć, że mieszkamy na terenie tego doszedł brak profesjonalizmu pań z obsługi klienta. Wpierw źle sformułowały umowę i musieliśmy się fatygować do nich podpisać drugą. Potem prawie nigdy nie wiedziały, na jakim etapie jest sprawa ani kiedy będą w stanie wykonać to, co do nich należy, czyli podłączyć nas do sieci gazowej. Co więcej, wprowadziły nas w błąd, zapomniawszy, że jeszcze ich zadaniem jest zamontowanie samej ekipie wykonawczej pisaliśmy już wcześniej. Gdyby chcieli, bez stresu uporaliby się, że wszystkim w pół dnia. Nie chcieli, bo w pracy przecież lepiej przesiedzieć pół czasu, zamiast solidnie popracować. Wizerunek firmy uratował tylko trochę, najrozsądniejszy ze wszystkich, kierownik PSG też chaos – zwłaszcza na początku i pod koniec tej całej nie sprzyja solidności…A taki de facto panuje, jeśli chodzi o przyłączanie gazu w Polsce. Niby robi to PSG, ale zleca to podwykonawcom. Na danym terenie operuje zwykle jeden, który ma umowę ramową z operatorem sieci ten wybraniec czegoś nie zrobi, opóźni się, myli się lub po prostu wprowadza klienta w błąd, przyszły odbiorca gazu nie ma możliwości zmiany wykonawcy. Ani polecenia bądź odradzenia kogoś kolejnym zainteresowanym przyłączeniem do sieci. I tak wszyscy szczęśliwie robią sobie dalej to, co robili, bez żadnych konsekwencji w przypadku niedociągnięć czy wpadek.…a rozdrobnienie spółek – odpowiedzialnościDostarczyciel gazu, operator sieci, który oficjalnie przyłącza do niej i wreszcie podwykonawca, który praktycznie robi to za niego. W pary momentach nie tyle my sami się gubiliśmy, kto teraz zajmuje się naszą sprawą, ile sami pracownicy PSG i lokalnej firmy tego nie wiedzieli i wypytywali o to siebie też im było zwalić opóźnienia na tę drugą firmę. „Nie przygotowali jeszcze projektu”, „Czekamy na zlecenie od nich”, „Dopiero, gdy oni to wykonają”… To nie u nas, to u nich lokalnego wykonawcy nigdy nie usłyszeliśmy przeprosin. Oni byli przecież tylko podwykonawcami. Oficjalnie przecież to nie z nimi podpisywaliśmy umowę, tylko z PSG – choć robi się to właśnie u nich, nie w PSG. Po roku opóźnienia względem umowy, po wielu telefonach i próbach ruszenia sprawy do przodu przeprosiła za to przedstawicielka Polskiej Spółki Gazownictwa. I to wreszcie było coś gazu a modyfikacja planów budowyNikt jednak nie poczuł się do odpowiedzialności za to, że musieliśmy dość mocno w tych latach zmieniać nasze plany budowy. Wpierw, w 2016 roku, trzeba było pomyśleć o alternatywnym źródle ciepła – i tak powstał piec akumulacyjny. I choć to szamotowe palenisko sprawowało się bardzo dobrze, to nigdy nie było zaplanowane jako główne ogrzewanie domu, więc w kolejnych latach jesienią i zimą musieliśmy ograniczać prace na budowie, nawet za spóźnienie? Rekompensata? Drobne odszkodowanie? A gdzie tam! Dobrze, że podłączenie gazu to względnie niewielki koszt (ok. 2,5 tys. zł). Może dzięki temu lżej było znieść to całe się, dzwoń, męcz i nękajMy sami, zajęci budową, nie zawsze mieliśmy na to czas. Nasz specjalny wysłannik bardzo nam w tej kwestii pomógł. Bo gdyby nie sprawdzanie, gdzie co tym razem utknęło, prośby o wyznaczenie ramowych terminów poszczególnych działań, pilnowanie ich i późniejsze upominanie się, podłączenie gazu mogłoby trwać jeszcze umowa to często taki sobie papierek. Smutne to, ale liczenie na to, że druga strona po prostu się z niej wywiąże, jest naiwne. Dobrze, że przynajmniej nie trzeba już chodzić do urzędników z czekoladkami i kawą, by pomyślnie doprowadzić sprawę do wiedzieć więcej o budowie domu? Polub Siedem wierzb – dom ze słomy i gliny na Facebooku. Dzięki temu nie przegapisz kolejnych wpisów i omówień.

odszkodowanie za rurę z gazem na działce